po raz szczęśliwy trzynasty
02:26Trzynastka szczęśliwa? Dla mnie już od paru lat jest to właśnie ta liczba, która nigdy nie przyniosła mi ani pecha ani niemiłych wspomnień zapisanych w lukach pamięci. Pierwszy tydzień ferii dobiega końca. Odpoczęłam psychicznie, zmęczyłam się ale i odżyłam fizycznie przełamując swój strach przed pójściem na siłownię. Tak, od minionego wtorku zamierzam sobie regularnie tam chadzać, mimo, że zdecydowaną przewagę liczbową stanowią chłopacy. Jest to jakieś wyzwanie w związku z moją nie akceptacją własnego ciała, nieśmiałością i prawie dwuletnią chęcią izolacji od ludzi. Mam nadzieję, że spędzany czas w miejscu przekraczania granic możliwości mięśni, przyniesie kolejne doświadczenia.
Uciekam stąd na studia, to kluczowe postanowienie na najbliższe maturalno-przygotowawcze miesiące. Zabawne, że Ci, których uważałam za największe wsparcie zarówno w chorobie jak i przy podejmowaniu pierwszych życiowych decyzji, teraz są tymi, którzy trzymając w dłoniach niewidzialne metalowe nożyczki, kawałek po kawałeczku obcinają skrzydła marzeń. Dom i ojcowska, matczyna miłość widziane są teraz z zupełnie innej perspektywy. Jak się okazuje, tej prawdziwszej, niedoskonałej.
Chorobowo stoję w miejscu. Wagowo natomiast ciągle wzrastam. Płacz i prośba, niech te cyferki się wreszcie zatrzymają! Waga, jako przedmiot, stała się rzeczą, której boję się każdego dnia coraz bardziej.
Jedzeniowo zdecydowanie lepiej, mniej kompulsów. Jeżeli przychodzą to przynajmniej są bardziej wartościowe odżywczo - nie rzucam się jak wygłodniałe, spragnione pożywienia zwierzę na słodycze. Nawet już mnie do nich nie ciągnie, ten wewnętrzny, siedzący w głowie impuls zniknął. Hura? Hura!
Odkryłam też w sobie cząstkę dziewczyny, która chciałaby móc tymi zimowymi wieczorami wtulić się w ciepłe, cudze ramiona. Czy to chęć zakochania się?
Odkryłam też w sobie cząstkę dziewczyny, która chciałaby móc tymi zimowymi wieczorami wtulić się w ciepłe, cudze ramiona. Czy to chęć zakochania się?
0 komentarze