14.
06:49Dawno mnie tu nie było, i w zasadzie nie byłoby w tym nic dziwnego, zważywszy na ostatnie maturalne miesiące pełne przygotowań, nauki, kubków kawy po dwudziestej drugiej i powtarzania materiału zaraz po przebudzeniu. Jednak poza tym typowym życiem maturzystki było też i drugie, ukryte pod maską i ciągłymi wymówkami typu "uczę się, dlatego nie mogę tego zrobić", "muszę powtórzyć wos, więc nie wyjdę", "po maturach się spotkamy, obiecuje, okej?" itd. No właśnie, i na tych lekkich obietnicach się skończyło. Z trudem przyszło mi wyjść z kumplem od podstawówki na spacer, tak zwyczajnie pogadać o wszystkim i o niczym. Ale było fajnie, wow.
Czyli może też być całkiem dobrze, kiedy jest się normalnym człekiem, mającym napady salw śmiechu bez powodu, bez zwracania uwagi na ludzi, mijających się obok na ulicy i pewnie przypisujących Ci pierwsze określenie "wariatka". Wiecie co? Zgadzam się z Murakami, którego słowa stały się jedną z moich priorytetowych dewiz: "Ja lubię dziwaków. Raczej trudno zaufać komuś, kto na takim świecie umie zwyczajnie wyglądać i normalnie żyć". Nieprawdaż? Przebywając z takimi osobami ma się wrażenie, że trzeba być czujnym na każdym kroku, dokładnie wcześniej korygując w głowie to, co się chce za chwilę powiedzieć. Przynajmniej ja tak mam.
Może i ten post brzmi optymistycznie, ale tak naprawdę to czubek wielkiej góry lodowej ostatnich dni. Wciąż próbuję znaleźć sposób na polubienie siebie. Niedawno założyłam bloga kulinarnego i już teraz jest on uzależnieniem - zdrowym, bo daje mi szczęście, kiedy wyginam się z aparatem, żeby zrobić zdjęcie śniadania; kiedy mogę dzielić się pomysłami z innymi z blogosfery; kiedy czytam każdy pojedynczy komentarz; kiedy po prostu wchodzę na tę stronę i wiem, że jest ona moja*
Wciąż walczę. I chociaż nie raz były w międzyczasie momenty poważnego upadku, to choć poobijana, podniosłam się i dalej idę na przód. Nie chcę już tak bardzo zastanawiać się nad wszystkim, co robię, nad każdym ruchem w lewo, w prawo, do przodu.. Nie, do tyłu już się nie cofnę.
Nie wiem, czy ktoś tu wchodzi. Wiem, że dałam upust emocjom i po części temu, z czym chciałam się podzielić.
*dzielona z przyjaciółką.
0 komentarze