po raz dwunasty

Od kilku dni żyję znowu szkolnym bałaganem. Za miesiąc odjąć dwa dni studniówka. W przeciągu minionych dwóch tygodni zjeździłyśmy z mamą pię...

Od kilku dni żyję znowu szkolnym bałaganem. Za miesiąc odjąć dwa dni studniówka. W przeciągu minionych dwóch tygodni zjeździłyśmy z mamą pięć galerii zaopatrzonych w różne sklepy. Wynik znalezienia odpowiedniej sukienki do tańczenia równy wielkiemu, okrągłemu zeru. Patrząc na tegoroczne kolekcje sylwestrowe i karnawałowe zastanawiam się, czy świat mody i projektanci aż tak nisko upadli i wyczerpały im się pomysły na rozsądne, efektowne kroje czy po prostu we współczesnym świecie taka też zapanowała moda na długość minimalną? Nie będę ukrywać, naprawdę idzie się załamać. Ostatnia nadzieja leży w niedzielnym po-śniadaniowym wypadzie do outletu. Jeżeli i tam wieszaki będą świecić pustką, zamawiamy ryzykownie przez internet. Wiadomo, lepiej byłoby najpierw przymierzyć, sprawdzić materiał, krój, dopasowanie do figury aniżeli brać w ciemno, analizując szanse na ideał ze zdjęć modelek o wzroście metr sto siedemdziesiąt plus. Nie zatańczę tego ostatniego poloneza. Partnera brak.
Jutro mamcik ma urodziny. Upiekłam dla niej tort Dacquoise. Jutro blaty bezowe przełożę kremem a na wierzchu odwzorowuję z kakao narysowaną na papierze jaskółkę - szczególny dla niej symbol. Jeżeli będzie się czym pochwalić, to to zrobię. Możecie spodziewać się zdjęć na 50%.
Jak z jedzeniem? Źle raz, raz dobrze. I tak w kółko. Postanowiłam schudnąć cztery kilogramy. W ferie pobiegam całe czternaście dni. Cztery razy pójdziemy razem z mamą na jej ulubiony fitness do normalnych bab. Cieszę się, w końcu nie będę musiała ukrywać się ćwicząc w pokoju przy zgaszonym świetle i zamkniętych drzwiach. W końcu zacznę się ruszać. I może w końcu spodobam się sobie.
Gorzej psychicznie. Pojawiają się obsesyjne myśli, staję przed lustrem coraz rzadziej bo nie widzę już "szpary między nogami i wystających kości miednicowych". I tego głupiego powodu czuję się cholernie źle, nie chcę stawać na wagę. Przez kompulsywne jedzenie, które powróciło ze względu na przyduszanie do jedzenia, kosztowania, smakowania ze strony rodziców, przytyłam.. sporo. Fatalnie. A tu studniówka zapasem. Dlatego te ferie będą bardzo aktywne. Dlatego od niedzieli zaczynam działać i przestać się ze sobą cackać. Dlatego od tej przyszłej chwili moja dieta (widoczna po prawej stronie na pasku) wchodzi na stałe. Można? Można!

You Might Also Like

0 komentarze

Flickr Images