po raz piąty

Sobota, długo wyczekiwany spokojny dzień. Cały spędzony w zasadzie to na całkiem przyjemnych rzeczach, chociaż nie koniecznie owocujących w ...

Sobota, długo wyczekiwany spokojny dzień. Cały spędzony w zasadzie to na całkiem przyjemnych rzeczach, chociaż nie koniecznie owocujących w nauce. Mimo twardego postanowienia napisania dzisiaj dwóch prac na korepetycje z polskiego i doczytania Bruno Szulca, książki odłożyłam na półkę, robiąc porządek na biurku. Czasem przecież trzeba, prawda?
Byłam z mamą na zakupach, atmosfera domowa nieco się poprawiła. Spędziłyśmy razem miły czas na myszkowaniu między wieszakami w poszukiwaniu potrzebnych ciuchów. W końcu od trzech lat kupiłam to, co chciałam, choć bez wyrzutów sumienia z powodu wydanych pieniędzy się nie obyło. Grube, wełniane, ciepłe swetry w stonowanych barwach. Czuję się w nich bezpiecznie, mogę schować lodowate dłonie z niemalże stuprocentową pewnością, że zostaną szybko ogrzane. Tylko mama bez przerwy marudziła, kiedy wybierałam szaraki, argumentując, że w moim przypadku powinnam stawiać na ekscentryczne, optymistycznie nastrajające kolory. Lubię chłodne odcienie, kojarzą mi się z ukochaną Skandynawią, ichnią kulturą i cudownymi pejzażami. W dalekich planach chcemy pojechać z kumpelą do Norwegii. Byłoby to z pewnością spełnienie marzeń.
Rano zmierzyłam się z wagą. Nie ruszyła do przodu, stoi w miejscu drugi tydzień. Nie ukrywam, że trochę mnie to uspokoiło, chociaż fizycznie czuję, że jest mnie gdzieniegdzie zdecydowanie odrobinę więcej. Przekonałam się o tym też podczas zakupowego wypadu, kiedy mierząc spodnie, nie mogłam dopasować odpowiedniego rozmiaru i kształtu do figury. Tak wiem, przebieralnia = ściana luster. Starałam się nie przyglądać sobie z sokolą precyzją, co by nie wyjść na histeryczkę przy ludziach. Przeżyłam. Jednak poczekam z następną wizytą w galerii, muszę się oswoić.
Melancholia, mglista, deszczowa pogoda sprzyjały wzmożonej refleksyjności. Miliony myśli, biliony rozważań, tryliony wniosków. Jeden wielki supeł poskręcanych nici w głowie.
Oddycham.
Dołączam w gratisie zdjęcia zdobyczy i piątkowego śniadania.

pełnoziarniste drożdżowe maślane racuchy z cynamonową pigwą, polane syropem klonowym


You Might Also Like

0 komentarze

Flickr Images